poniedziałek, 23 września 2013

"Cienie: Most"

Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Zorientowanie się gdzie jestem zajęło mi dobre kilka minut i wtedy przypomniałam sobie co zrobiłam. Co ja zrobiłam- pomyślałam- To nie może być prawda, to był sen. Rozejrzałam się dokładnie po pokoju Adama. Wszędzie były nasze ubrania a my nago leżeliśmy w łóżku. Jako, że on jeszcze spał wyślizgnęłam się z łóżka i szybko ubrałam.  Spojrzałam na niego i posmutniałam. Wyszłam z pokoju i natknęłam się na przystojniaka, który bawił się wtedy z moją przyjaciółką. Był rozczochrany, ale i tak wyglądał sexy. Ciało modela, niebieskie oczy i blond włosy. Miał na sobie tylko bokserki. Ohhh jakie ciacho.
- Hej- powiedziałam
-Sieeema.
-Gdzie jest Anka?
-Ktooo?
-No Ania tańczyłeś z nią wczoraj.
-Aaaaa to wiem.
-To gdzie ona jest?
-Tańczyliśmy i piliśmy... dużo piliśmy. Skubana się trzymała. Poszliśmy do tego pokoju-wskazał pokój z którego wyszedł- No i wiesz...
-Śpi jeszcze?
-W tym sęk, że jej tam nie ma. Chyba zwiała.
Zerwałam się od razu i pobiegłam na dół. Wszędzie były porozwalane śmieci i powylewane napoje. Ciekawe kto to będzie sprzątał? Przebiegłam prawie cały dom i nigdzie jej nie widziałam.
Wybiegłam z tego domu. Chwyciłam telefon, który na szczęście włożyłam do kieszeni, gdy wychodziłam z pokoju Adama. Wybrałam numer Ani i szłam już w kierunku jej domu.
Jeden sygnał, drugi sygnał, trzeci, czwarty piąty i poczta:
-Aniu oddzwoń!
Dzwoniłam cały czas i szłam coraz szybciej. Wiedziałam, że coś jest nie tak. Nie wyszła by pół pijana z imprezy. Znam ją.
Doszłam do jej domu, zadzwoniłam do drzwi z nadzieją, że ona tam będzie. Gdy jej mama otwarła tylko drzwi zapytałam:
-Jest Ania?
-Nie... myślałam, że jest u ciebie.
-Byłyśmy na imprezie i znikła!
- A... a... ale... jak to?
-To teraz mało istotne. Mam złe przeczucia. Trzeba ją szukać.
-Dzwonie na policje!
-Nie... policja nic nie zdziała, ponieważ musi minąć jakiś czas od zginięcia.
-To co robić?
-Szukać na własną rękę. Ja idę po rodziców i poszukamy w północnej części miasta a państwo niech idzie na południe.
-Gdzie szukać?
-Tam gdzie nastolatka może popełnić samobójstwo lub tam gdzie mogła zostac wywieziona.
Mama Ani jęknęła i wbiegła do domu. Nie miałam na co czekać. Pobiegłam do domu. Po drodze kilka razy się potknęłam i upadłam. Zdarłam sobie całe kolana i ręce. Ale dlaczego mam się użalać na tym, że jestem brudna i krwawię, jak moja przyjaciółka może już nie żyć?
Opowiedziałam rodzicom wszystko od początku w szybkim skrócie. Przejęli się i rozzłościli. Kazali mi się umyć bo wyglądałam jak fleja. Dziwne że nie zauważyli krwi która ściekała mi po prostu wszędzie.
Wzięłam bardzo szybki prysznic w lodowatej wodzie. Zabandażowałam sobie wszystkie rany i ubrałam luźniejsze spodnie i bluzę o dwa rozmiary za dużą. Wszystko w czerni, ponieważ nie miałam humoru i moje myśli były czarne.
Pojechaliśmy szukać Ani. Zaczęliśmy od cmentarzy, kościołów, najciemniejszych zaułków do których chodziłyśmy. Następnie zaglądałam pod każdy most i czasem jak mijałam duży kontener, zaglądałam do niego. W pewnym momencie zadzwonił telefon. Odebrałam i usłyszałam rozhisteryzowany głos mamy Anki. Zrozumiałam z tego co mówi tylko: most, Ania, martwa. Rozłączyła się i już więcej nie odbierała. Wraz z rodzicami doszliśmy do wniosku, że po południowej stronie jest tylko jeden most... ten najwyższy.
Gdy dojechaliśmy na miejsce było mnóstwo ludzi. Pogotowie właśnie kogoś zabierało a policja krążyła jak powalona.
Przebiłam się przez tłum i przez barierkę zobaczyłam, że moja najlepsza przyjaciółka leży martwa na torach kolejowych. Było wysoko więc nie widziałam jej dokładnie. Postanowiłam zejść tam. W połowie drogi zatrzymał mnie policjant.
-Proszę pani tu nie wolno teraz chodzić.
-Ja muszę do niej iść!-wykrzyknełam
-Pani ją zna?
-To moja przyjaciółka imbecylu!
-Rozumiem, że jest pani w szoku, ale to nie znaczy, że nie mogę pani ukarać za obrazę funkcjonariusza na służbie.
-Chuj mnie to obchodzi!-Kopnęłam go z całej siły i kiedy on się zwinął z bólu ja pobiegłam na dół. 
To co zobaczyłam było straszne. Zmasakrowane ciało... jakiegoś człowieka. Jedyne co mnie utrzymywało przy tym, że to właśnie Ania to te piękne włosy. Była cała połamana, sina od siniaków i... miała poderżnięte gardło. Sama sobie tego nie zrobiła.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz