niedziela, 10 sierpnia 2014

"Clava: Nienormalna normalność"

          Wioletta i Mortem pili razem herbatę. Dziewczyna rozglądała się po salonie. Widziała wiele domów, ale w takim jeszcze nie była. Wnętrze było ciemne, bordowe ściany, czarne świece, mroczne obrazy i te krzyże, ale to nie były zwykłe krzyże, one były obrócone. Na ciemnej drewnianej podłodze był namalowany ogromny pentagram. Mimo, iż Wiola miała tylko 13 lat wiedziała co to wszystko znaczy.
         Chłopak patrzył na nastolatkę z zaciekawieniem i niepokojem zarazem. Długo milczał, aż w końcu zadał pytanie.
-Dlaczego?
-Ale co dlaczego?-odpowiedziała pytaniem Wiola
-Dlaczego chciałaś się zabić?
-Nie chcę o tym mówić.
-Nie codziennie widuje się młodą dziewczynę w czerni piszącą testament.
-No bo... eh... jakiś czas temu zmarła moja babcia.- przerwała na chwile i zapatrzyła się na jeden z obrazów- Nie mogę się pogodzić z jej śmiercią, chcę być razem z nią.
-I tak nigdy z nią nie będziesz.
-Dlaczego?
-Bo nie jesteś taka jak ona, ty trafisz do lepszego miejsca. Tam gdzie jest ona nie byłabyś sobą.
-Ale jak to?
-Kiedyś sama zrozumiesz. A teraz daj sobie pomóc. Wyciągnę cię z tego. Zapomnisz o babci...
Wioletta poderwała się na nogi i zaczęła krzyczeć.
-Co ty sobie wyobrażasz? Ja nie chcę o niej zapomnieć! Za bardzo ją kochałam by zapomnieć o niej.
-Spokojnie- powiedział- usiądź. Źle się określiłem. Pomogę ci wymazać smutek z głowy.
Oboje zamilkli na dłuższą chwilę. Kuba wstał i podszedł do dziewczyny. Usiadł obok niej na kanapie i przytulił ją mocno. Wioletta na początku się spierała, ale później sama się przylepiła do niego i nie mogła się oderwać. Znów zaczęła płakać a on głaskał ją po głowie.
         Po jakimś czasie Wiola zasnęła. Mortem zabrał ją do swojej sypialni. Szedł korytarzem w podobnym klimacie jak salon, wszedł po schodach na piętro i zgrabnie otworzył drzwi do pierwszego pokoju. Położył dziewczynę na łóżku i wyszedł.
         Następnego ranka, gdy Wioletta otworzyła oczy o mało nie zeszła na zawał. Nad głową wisiał jej pająk. Zaczęła krzyczeć, sturlała się z łóżka i zaczęła się czołgać w stronę drzwi. Nagle drzwi otworzyły się z trzaskiem i wpadł do środka prawie nagi Mortem.
-Co się stało?
-Pa... pa...pają!-wyjąkała z siebie dziewczyna wskazując na łóżko.
-O! Faktycznie.
Chłopak zabrał pająka wielkości połowy kciuka i wyniósł go do innego pokoju. Już uspokojona Wiola odprowadziła Jakuba wzrokiem. Miał na sb tylko czarne bokserki. Jego ciało było idealne, jak prawdziwego modela. Włosy miał rozczochrane, wyglądał przez to strasznie seksownie. Szybko wrócił do sypialni i stanął w drzwiach. Zauważył jak dziewczyna się w niego wpatruje. Podszedł do niej a ona onieśmielona spuściła wzrok. Wciąż siedziała pod ścianą, skulona i lekko drżąca. Mortem przykucnął na przeciw niej i chwytając ją lekko pod brodę uniósł jej głowę tak by spojrzała mu w oczy. Ona zaczerwieniła się i zaczęła chichotać.
-Wszystko dobrze?- Zapytał a ona przytaknęła- Wyspałaś się?-Znów przytaknęła.
Chłopak wstał i podniósł dziewczynę chwytając ją za dłonie. Dopiero teraz zauważyła, że jest wyższy od niej o ponad głowę.
-Zjemy coś?- Zapytał
-Z chęcią!- Odrzekła z radością
Wychodząc z pokoju obejrzała się za siebie i spostrzegła, że poza łóżkiem nic innego nie ma w pokoju. on również był utrzymany w ciemno bordowych barwach z czarnymi elementami.
        Po śniadaniu Wiola wzięła prysznic i wyprała swoje ubrania, w końcu nic innego nie miała. Na czas prania chodziła w wielkiej czarnej koszulce. Sięgała jej do kolan a rękawy były jej do łokci mimo, że to krótki rękaw. Wychodząc z łazienki z praniem wpadła na swojego "Wybawcę".
-Gdzie to powiesić?- Zapytała
-Daj mi to, powieszę to na dworze.
Podała Mortem'owi pranie i poszła do salonu. Dopiero gdy usiadła na kanapie uświadomiła sobie że pod tą bluzką jest zupełnie naga. A co jeśli on ma mroczniejsze myśli niż wygląd? Teraz już za późno by o tym myśleć, trzeba się mieć na baczności, pomyślała.
        Chłopak wrócił po paru minutach i usiadł na fotelu obok kanapy, aby nie krepować dziewczyny. Wciąż paradował w samych bokserkach, ale Wiola już się przyzwyczaiła do tego widoku. Znów zapadła krępująca cisza między nimi. Cisze przerwała Ona.
-Mieszkasz sam?
-Tak.
-A rodzice?
-Nie mam rodziców.
-Przykro mi.
-Ale mam wielu przyjaciół, którzy mnie wspierają i pomagają.
-Stad dom?
-Tak, wybudowaliśmy go razem, udekorowaliśmy, ale mieszkam sam.
-Nie mogli zamieszkać z tobą?
-Każdy ma swój dom. Lubimy samotność.
-To dlaczego mnie zaprosiłeś?
-Bo chce ci pomóc.- Chłopak uśmiechnął się szczerze.- A co do znajomych, to dziś mamy takie spotkanie. Może chcesz ich poznać?
-W sumie- zawahała się- z miłą chęcią.
-Fantastycznie!-Odparł Mortem pełen euforii.- Jak tylko twoje ubrania wyschną to pójdziemy do naszego klubu.
-Macie klub?- zapytała dziewczyna ze zdziwieniem
-Taki tajny.- Mówiąc to puścił jej oko.
         Wieczorem, kiedy ubranie Wioletty wyschło, wyszli z domu. Wyglądali razem tak mrocznie. On w czarnym płaszczu i glanach, ona w czarnej sukni. Szli ulicą obok siebie przy już zachodzącym słońcu. Jako że było lato słonce zachodziło późno. Ktoś się zapyta dlaczego Mortem nosi płaszcz latem? Ale tego to nawet najstarsi Indianie nie wiedzą.
          Nie szli długo, może jakieś 20 minut. Na dworze panował już pół mrok a w miejscu w którym byli nie było lamp. Sceneria wyglądała dość nieprzyjemnie. Obrzeża miasta, pojedyncze domy wśród pól pełnych zboża i kukurydzy, które w tym świetle wyglądały przerażająco. Jeden z domów był wyraźnie opuszczony, powybijane okna, zerwane dachówki, zamiast drzwi pojedyncze deski. Na widok tego domu Wioli wyszła gęsia skórka, przyspieszyła kroku, żeby jak najszybciej go ominąć. Niestety tak jak podejrzewała to właśnie ten dom był celem ich podróży.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz